Praca w Norwegii - marzenie czy koszmar?


På norsk

Wstęp 28.05.2006

"Jeśli nie ja to przynajmniej moje dzieci stąd wy[...cenzura...]".
Ile razy każdy to syszał? Ile dzieci wyrosło tego suchając? Ilu rodziców tym karmiło swoje nadzieje na lepsze jutro przynajmniej dla swoich dzieci?
Ilu ludzi głosowało "TAK" w referendum o wejściu Polski do Unii Europejskiej mając głównie to na myśli? Że w Polsce nie ma przyszłości ani nadzieji i jedyne wyjście to za granicę?

Kolejne rządy, kolejne koalicje, kolejne pomysły i kolejne tysiące ludzi szuka szczęścia w lepszych krajach Europy. Niektórym się udaje znaleźć rozsądną pracę na rozsądnych warunkach, niektórzy lądują na stanowisku niewolnika, lub bardzo zbliżonym. Niektórzy nie lądują wcale - nie znajdują żadnej pracy i dobrze, jeśli w końcu jakoś wrócą do domu. Większość znajduje pracę która daje formalnie więcej pieniędzy, niżby zarobili w Polsce, ale o znacznie mniejszej sile nabywczej w miejscu pracy. Tacy ludzie karmią się zupkami chińskimi i puszkami z Polski, mieszkają po pięciu w jednym pokoju i wiedzą, że raczej nigdy nie osiągną poziomu życia nawet miejscowego Pakistańczyka, którego jednak stać na mieszkanie z rodziną. Poziom życia miejscowej klasy średniej, czyli dom z ogrodem jest absolutnie poza zasięgiem nawet marzeń.

Wielu ludziom się jednak zaczyna ukadać i jednak realizują to marzenie: wysyłają zarobione pieniądze rodzinie, by budowali dom w Polsce. Jak on / ona kiedyś wróci, to tam zamieszka. Może na emeryturze? Może wcześniej uda się znaleźć pracę w Polsce za dobre pieniądze albo otworzyć firmę z gwarantowanym dochodem? A może jednak rodzina przyjedzie?


Różne kraje mają różną opinię

Rzeczywiście, taka zwykła, kryminalna przestępczość jest w Skandynawii mniejsza, niż w Polsce. Być może dlatego, że trudniej sprzedać kradzione, a może dlatego, że się bardziej opłaca po prostu pracować.


Autorzy tych stron są polsko-norweskim małżeństwem, próbujcym spełniać swoje obowiązki rodzinne po obu stronach Bałtyku jednocześnie i z tego powodu trochę wojującym z norweskimi władzami. Współautorka jest drobną kapitalistką w Polsce, a współautor jest pisarzem i nauczycielem w Norwegii.
Te strony to nasza absolutnie prywatna inicjatywa i nikt nas nie finansuje.

Będziemy pisać tylko o sprawach związanych mniej lub bardziej z pracą Polaków w Norwegii.

Chcielibyśmy pokazać działanie kilku mitów i mechanizmów propagandowych oraz reklamowych. Chcemy pokazać jak prowadzą do z jednej strony wyzysku polskich pracowników w Norwegii, a z drugiej strony, mogą doprowadzić do nerwowych reakcji uboższych grup norweskiego społeczeństwa.
Chcemy wskazać kilka dróg wyjścia, jeżeli się okazało, że zaczyna być nieprzyjemnie w pracy w Norwegii.

Nie załatwimy pracy ani nie rozwiążemy indywidualnych problemów, jednak mamy nadzieję że te strony będą pożyteczne.

Zapraszamy dalej



Napisz do nas


Skriv til oss

Zapraszamy do współredagowania tych stron. Uwagi, komentarze, opowiadania z morałem... wszystko mile widziane.


index Spis treści / Innholdsliste